Blog JSystems - uwalniamy wiedzę!

Szukaj

Microsoft OutlookMicrosoft Outlook

Czy Copilot w Outlooku czyta całą moją skrzynkę - kwestia prywatności

W skrócie

  • Nie wiesz, ile Copilot widzi z Twojej skrzynki: raz odpowiada z jednego wątku, raz podaje odsyłacze do kilkunastu różnych spraw.
  • Zasięgiem steruje plakietka z tematem nad polem polecenia: gdy tam wisi, panel pracuje tylko na tym wątku, a po jej zdjęciu przeszukuje całą pocztę.
  • Zostaw plakietkę podpiętą do pytań o jedną sprawę, zdejmuj ją świadomie tylko przy przeglądzie całej skrzynki, a do pytań poza pocztą używaj Copilot Chat.

Zanim oddasz Copilotowi swoją skrzynkę, chcesz wiedzieć, ile on właściwie z niej widzi. To zdrowe pytanie, szczególnie jeśli w Twojej poczcie leży korespondencja z klientami, ustalenia handlowe i sprawy kadrowe. W tym wpisie tłumaczymy, kiedy Copilot pracuje tylko na jednym wątku, kiedy sięga do całej skrzynki i co realnie oznacza, że "czyta" Twoje maile.

Jak to wygląda w praktyce

Obawa pojawia się zwykle w jednym z dwóch momentów. Pierwszy: klikasz podsumowanie wątku i Copilot bezbłędnie wyciąga fakty sprzed wielu tygodni, więc myślisz, że skoro to potrafi, to pewnie ma wgląd we wszystko naraz. Drugi: odpinasz plakietkę z tematem, prosisz o priorytety na dziś i nagle dostajesz odsyłacze do kilkunastu różnych wątków od różnych nadawców. Wygląda to tak, jakby Copilot swobodnie przeglądał całą pocztę bez ograniczeń. W praktyce zasięg jest sterowany i zawsze wiesz, w którym trybie jesteś.

Dlaczego Copilot tak robi

Zasięgiem odpowiedzi steruje jeden element: plakietka z tematem wiadomości nad polem polecenia. Dopóki tam wisi, panel pracuje wyłącznie na tym jednym wątku, łącznie z wiadomościami sprzed Twojej ostatniej odpowiedzi. Gdy ją odepniesz, ten sam panel przeszukuje całą skrzynkę i dlatego w odpowiedzi pojawiają się odsyłacze do różnych wątków. To nie jest przypadek ani samowolka, tylko przełącznik, który masz pod kontrolą. Osobną warstwą jest Copilot Chat, czyli wersja czatu z dostępem do Twoich danych Microsoft 365, której używasz dopiero wtedy, gdy pytanie ma objąć także pliki, spotkania czy czaty. Sam mechanizm, na którym stoi cała funkcja, to grounding, czyli osadzenie w danych: Copilot nie zmyśla ogólników, tylko opiera odpowiedź na realnej treści Twojego maila, wątku i, jeśli ma dostęp, kalendarza. Dlatego wie o Twojej korespondencji rzeczy, których nie wie zwykły chatbot z internetu, ale robi to na Twoich danych, w Twojej sesji.

Jak to rozwiązać krok po kroku

  1. Ustal, czego chcesz. Jeśli pytanie dotyczy jednej sprawy, zostaw plakietkę z tematem podpiętą, a panel nie wyjdzie poza ten wątek.
  2. Jeśli świadomie chcesz przegląd całej skrzynki, na przykład priorytety po urlopie, najedź myszką na plakietkę i kliknij krzyżyk, który pojawia się dopiero po najechaniu. Drugi sposób to odznaczenie wiadomości na liście.
  3. Po zdjęciu plakietki sprawdź, że nad polem polecenia nie ma już tematu żadnej wiadomości. To Twój sygnał, że teraz panel obejmuje całą pocztę.
  4. Do pytań wychodzących poza pocztę używaj świadomie Copilot Chat. To osobne narzędzie z dostępem do danych Microsoft 365, więc warto wiedzieć, kiedy z niego korzystasz, a kiedy zostajesz w panelu poczty.
  5. Traktuj podpiętą plakietkę jako domyślny, węższy tryb pracy. Sięgaj po tryb całej skrzynki tylko wtedy, gdy naprawdę go potrzebujesz.

Jak sprawdzić, że zadziałało

Weryfikacja jest wizualna i zajmuje sekundę. Spójrz nad pole polecenia. Jeśli wisi tam plakietka z tematem i ikoną koperty, panel odpowiada wyłącznie na podstawie tego wątku. Jeśli plakietki nie ma, a w czytniku widnieje "Nie wybrano żadnego elementu", panel przeszukuje całą skrzynkę i w odpowiedzi zobaczysz odsyłacze do różnych wątków. Dodatkowo Copilot zwykle sam pisze, na czym się oparł, na przykład że przejrzał kilkanaście wiadomości i wybrał z nich konkretne sprawy. Ten opis źródła to Twoja kontrola nad tym, co faktycznie wziął pod uwagę.

Wroc do listy: 200 najczestszych problemow z Microsoft 365 Copilot

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany by móc dodać komentarz. Zaloguj się przez Google

Brak komentarzy...